Za dużo i za mało. Niedosyt, wieczny głód. Nie wiem jakim cudem i kiedy, ale znów wpadłam głębiej, niż planowałam. I znów strach jest mi bliższy niż ktokolwiek, bo nie mogę niczego być pewna. Cichy morderca. I tylko płakać się chce, na nic innego nie mam już sił.
Chyba byłam szczęśliwa przez te 217 minut. Tak, to chyba było szczęście. Wielka udręka. Była i jest. Ale czy będzie..?
Chcę zimnych dłoni, chcę śmiechu i niewinnych ruchów bezwiednych warg. Chcę znów zamknąć cały świat w swoich ramionach i czuć, że mogę wszystko.
Jestem w kropce, kropką jestem. Smutną i bezbronną.
Boję się.
Okropnie.
sobota, 20 grudnia 2014
wtorek, 11 listopada 2014
niedziela, 19 października 2014
Can't
Odizoluję się. Zerwę ze wszystkimi, wszystkim i z nią. Nie będę czekać. Nie będę płakać. Będę sobie i dla siebie.
To nie ma sensu. Nic nie ma.
I chyba nigdy nie miało.
Wbiłam sobie do głowy, że było inaczej.
Niepotrzebnie.
Będę tęsknić pewnie mocniej niż teraz, ale tak będzie lepiej.
Zobaczysz.
poniedziałek, 13 października 2014
Say you love me
Jestem już zmęczona moim ciągłym "nie wiem", "chcę" i "nie potrafię".
Za mało mi jej, chociaż jest wszędzie.
W każdym kawałku mnie.
Nie chcę tak.
Potrzebuję jej, tak okropnie mocno potrzebuję....
poniedziałek, 22 września 2014
Masters!
Najpiękniejszym widokiem na świecie jest wygrana rodu, któremu zaprzedało się serce. Radość tych, którzy trzymali mnie przy życiu i nadziei przez ostatnie kilka miesięcy.
Dziękujemy!
Dziękujemy!
piątek, 5 września 2014
Be together but alone
Może niepotrzebnie się bałam, a może to właśnie strach mnie wzmocnił. Wydaję się być nieco spokojniejsza, chociaż i tak momentami serce się rwie i nie pozwala spać. Obiecałam sobie naprawę siebie - swojej głowy, charakteru i ogółu; postaram się słowa dotrzymać. Nie chcę zawieść się na sobie. Nie kolejny raz.
Znalazłam wczoraj listy sprzed roku od K. Głowa nie chce ich czytać. Jest mądrzejsza od zmęczonego mięśnia, pompującego krew w setki miejsc od kilkunastu lat. Przemęczonego. Dopadły mnie wszystkie smutki, które odkładałam na później. Niepotrzebne zmartwienia, które do najgorszych nie należą, ale siedzą mi w głowie 24/7 i zwracają moją uwagę tylko na siebie.
Jedno z nich - utracony kontakt z K. To przykre jak szybko ludzie się zmieniają. Nigdy nie przestanie zadziwiać mnie natura ludzka, nie interesująca się drugim człowiekiem. Byłam najważniejsza, a szybko stałam się nikim. Skręca jak cholera, ale i tak nic na to nie poradzę, prawda? Nie poradzę. Muszę się pogodzić, że straciłam moje wszystko.
Drugi - JA. Moja słabość do starszych ode mnie facetów. Słabość do X. Nerwica. Nawroty wszystkich gówien, z których się wygrzebałam. Bezsenne noce. Litry hydroxyzyny. Łzy. Umazane od tuszu do rzęs poduszki. Problemy ze skupieniem się na czymkolwiek = na nauce również. Bezsens, a w tym wszystkim prawie dorosła ja, niezdara, chowająca za uśmiechem całą masę kompleksów, jeden wielki, chodzący problem, którego nikt nigdy nie rozwiąże.
Trzeci - ten dom.
Czwarty - samotność w tłumie ludzi.
Piąty - nadal nic o mnie nie wiecie.
Znalazłam wczoraj listy sprzed roku od K. Głowa nie chce ich czytać. Jest mądrzejsza od zmęczonego mięśnia, pompującego krew w setki miejsc od kilkunastu lat. Przemęczonego. Dopadły mnie wszystkie smutki, które odkładałam na później. Niepotrzebne zmartwienia, które do najgorszych nie należą, ale siedzą mi w głowie 24/7 i zwracają moją uwagę tylko na siebie.
Jedno z nich - utracony kontakt z K. To przykre jak szybko ludzie się zmieniają. Nigdy nie przestanie zadziwiać mnie natura ludzka, nie interesująca się drugim człowiekiem. Byłam najważniejsza, a szybko stałam się nikim. Skręca jak cholera, ale i tak nic na to nie poradzę, prawda? Nie poradzę. Muszę się pogodzić, że straciłam moje wszystko.
Drugi - JA. Moja słabość do starszych ode mnie facetów. Słabość do X. Nerwica. Nawroty wszystkich gówien, z których się wygrzebałam. Bezsenne noce. Litry hydroxyzyny. Łzy. Umazane od tuszu do rzęs poduszki. Problemy ze skupieniem się na czymkolwiek = na nauce również. Bezsens, a w tym wszystkim prawie dorosła ja, niezdara, chowająca za uśmiechem całą masę kompleksów, jeden wielki, chodzący problem, którego nikt nigdy nie rozwiąże.
Trzeci - ten dom.
Czwarty - samotność w tłumie ludzi.
Piąty - nadal nic o mnie nie wiecie.
wtorek, 26 sierpnia 2014
Thank you
Okropnie. Jest źle. Niedobrze.
Zabrali mi życie.
Zabrali mnie.
Cały kawał mięsa.
Wyrwali ze mnie serce i resztki radości.
Ale jestem szczęśliwa, że mogłam być częścią tego, co dawało mi chęci do życia przez tyle lat.
Dankie.
Arigatoo.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
One more reason
Umrę. Podwójnie. O ile nie potrójnie, chociaż chcę żyć. Ironia losu.
W ciągu minuty mój świat odżył, jednak jesteś mi potrzebna bardziej niż mogłam to sobie kiedykolwiek wyobrazić.
W ciągu minuty mój świat odżył, jednak jesteś mi potrzebna bardziej niż mogłam to sobie kiedykolwiek wyobrazić.
czwartek, 31 lipca 2014
Girl I want 2 eat u
Nie zapominam, chociaż chciałabym bardzo. Obyłoby się się bez łez, ciągłego wkurwienia, apatii, bezsenności i niechęci do siebie, innych i całego otaczającego mnie syfu. A było już tak dobrze, już myślałam, że wszystko co złe jest dawno za mną, a spalone mosty już nawet nie tlą się w oddali.... Zawiodłam się kolejny raz. Chyba nawet nie na sobie, bo to nie moja zasługa. Wrażliwość zawsze była tuż obok mnie, potem, nie wiadomo właściwie kiedy - stała się mną. I oto jestem, w całej okazałości. Stoję, patrzę i płaczę. Gdzie podążam? Gdzie mój uporządkowany świat? Gdzie ja, niezależna, odważna? Gdzie mój twardy tyłek? Miało być lepiej, a wciąż taplam się w kałuży własnych błędów.
Nienawidzę tego domu, tych głupich odzywek, tego, że nie ma tu dla mnie miejsca, mimo wszystko. Wiesz co mam ochotę zrobić? Uciec. Jak tchórz. Podkulić ogon i odejść. Nie obejrzeć się i zacząć od nowa. Nie czuję się dobrze ani tutaj, ani gdziekolwiek indziej. Czegoś mi brakuje, wciąż czuję jakiś natrętny niedosyt. Może to brak Jej powoduje, że czuję się nienasycona. Nie wiem. Nie będę się nad tym zastanawiać.
Nienawidzę tego domu, tych głupich odzywek, tego, że nie ma tu dla mnie miejsca, mimo wszystko. Wiesz co mam ochotę zrobić? Uciec. Jak tchórz. Podkulić ogon i odejść. Nie obejrzeć się i zacząć od nowa. Nie czuję się dobrze ani tutaj, ani gdziekolwiek indziej. Czegoś mi brakuje, wciąż czuję jakiś natrętny niedosyt. Może to brak Jej powoduje, że czuję się nienasycona. Nie wiem. Nie będę się nad tym zastanawiać.
Clear
wtorek, 15 lipca 2014
Invite me in
Zazdrość leczy mnie z największych niepowodzeń, odciąga od ofiary, pozwala jej odetchnąć, daje oddech i mnie, choć na chwilę. I wiem, że to wróci, jak wszystko, co już było. Wiem i chcę się przygotować. Będę zabezpieczona przed każdym "ale". Nadal piękna, urocza, delikatna i moja. Wdarła się w moją duszę i zapuściła w niej korzenie bez mojej zgody. Po prostu wtargnęła w moje bezwiedne życie w najmniej oczekiwanym momencie. Nikt nie odbiera mi tchu w taki sposób. Nikt nigdy tego nie robił w tak szybkim tempie. Potrafię o tym nie myśleć cały dzień, ale jest przecież jeszcze noc.... O tej porze w głowie mam nie tylko dylematy związane z tym, czy pojadę do Poznania na spotkanie z Vuijcic'em w 2015, czy zobaczę PTX i kto zginie w kolejnym odcinku TB. Przewijają się przez nią największe i najmniejsze głupoty. Czy przetrwam, dożyję kolejnych urodzin, będę szczęśliwa, kogo stracę, co zyskam, czy sobie poradzę, ile razy jeszcze się potknę, ile razy będę dławić się płaczem....
Ciągle tylko się wkurwiam. Perfidnie irytuję.
Wszystko doprowadza mnie do złości.
Potrzebuję snu 25/24h.
Ciągle tylko się wkurwiam. Perfidnie irytuję.
Wszystko doprowadza mnie do złości.
Potrzebuję snu 25/24h.
środa, 9 lipca 2014
Time after time
Zaczynam sobie wszystko układać, przyzwyczaję się, potrzebuję tylko chwili.
I kawałka wolnej przestrzeni, na której mogłabym zapuścić korzenie.
Is there any just cause for feeling like this?
Potrzebuję Cię, mała. Może gdyby tamten dzień nie przyniósł tylu słów i gestów, może dzisiaj byłoby mi łatwiej.
Ale nie jest.
I've tried to be discreet, but then I'd blow it again.
I ciągle i w kółko i już niedobrze się robi i w głowie kręci. Dziś będzie to samo. Poczuję smak alkoholu i nie zapomnę. Będę mówić jak bardzo chcę i płakać, że nikt nie rozumie.
I followed my hands not my head, I know I was wrong
Przejmowałabym się, gdyby moje życie było popaprane od wczoraj. Ale było od zawsze. Przyzwyczajenie. Gdyby nie ono pewnie już dawno patrzyłabym na was z góry.
I just died in your arms tonight, it must have been something you said
Nadal nie wiem czym i kim jestem. Może ciemną masą, ale z uczuciami. Coraz bliżej mi do zrozumienia z jaką misją mnie tu zesłano. Ale póki co śpię, piję i płaczę. Pomiędzy tylko głupie, niewinne, małe myśli o tym gdzie jesteś, co robisz i czy patrzysz w niebo razem ze mną.
I kawałka wolnej przestrzeni, na której mogłabym zapuścić korzenie.
Is there any just cause for feeling like this?
Potrzebuję Cię, mała. Może gdyby tamten dzień nie przyniósł tylu słów i gestów, może dzisiaj byłoby mi łatwiej.
Ale nie jest.
I've tried to be discreet, but then I'd blow it again.
I ciągle i w kółko i już niedobrze się robi i w głowie kręci. Dziś będzie to samo. Poczuję smak alkoholu i nie zapomnę. Będę mówić jak bardzo chcę i płakać, że nikt nie rozumie.
I followed my hands not my head, I know I was wrong
Przejmowałabym się, gdyby moje życie było popaprane od wczoraj. Ale było od zawsze. Przyzwyczajenie. Gdyby nie ono pewnie już dawno patrzyłabym na was z góry.
I just died in your arms tonight, it must have been something you said
Nadal nie wiem czym i kim jestem. Może ciemną masą, ale z uczuciami. Coraz bliżej mi do zrozumienia z jaką misją mnie tu zesłano. Ale póki co śpię, piję i płaczę. Pomiędzy tylko głupie, niewinne, małe myśli o tym gdzie jesteś, co robisz i czy patrzysz w niebo razem ze mną.
niedziela, 6 lipca 2014
Waiting all life long
Męczę się teoretycznie bardziej niż przewidywałam. Myślałam, że gorzej być nie może.
Niespodzianka.
Tęsknię tylko za słodkością. Za nią całą. Niewymowną, obezwładniającą perfekcją.
Przestałam jeść i spać. Nie jestem spokojna.
W ogóle nie jestem.
I feel my tears as they dry
A chciałabym być. Chociaż raz. Nie najważniejsza, może nawet nieważna. Ale być, czuć, żyć i móc.
I wanna live like tomorrow doesn't exist
Tak naprawdę nigdy nie byłam w piekle.
Piekło było we mnie.
Było mną.
Help me, I'm holding on for dear life
Najdziwniej mi z tym, że nie powinnam.
Ale NIC nie może mnie powstrzymać.
NIC nie ma takiej mocy.
Polegnę, jakkolwiek miałoby to wyglądać.
Don't go kitty, you are so pretty
Niespodzianka.
Tęsknię tylko za słodkością. Za nią całą. Niewymowną, obezwładniającą perfekcją.
Przestałam jeść i spać. Nie jestem spokojna.
W ogóle nie jestem.
I feel my tears as they dry
A chciałabym być. Chociaż raz. Nie najważniejsza, może nawet nieważna. Ale być, czuć, żyć i móc.
I wanna live like tomorrow doesn't exist
Tak naprawdę nigdy nie byłam w piekle.
Piekło było we mnie.
Było mną.
Help me, I'm holding on for dear life
Najdziwniej mi z tym, że nie powinnam.
Ale NIC nie może mnie powstrzymać.
NIC nie ma takiej mocy.
Polegnę, jakkolwiek miałoby to wyglądać.
Don't go kitty, you are so pretty
piątek, 4 lipca 2014
030714
Kolejny piękny, najpiękniejszy. Dotyk wrócił. Nie był już nieśmiały. Na samą myśl łzy cisną się do oczu, dlaczego złe chwile ciągną się w nieskończoność, a dobre mijają jakby nigdy ich nie było?
Powinno minąć tak szybko, jak przyszło. Powinno. Ale przyzwyczaiłam się, że nic nigdy nie idzie tak, jak sobie wymyśliłam. Z drugiej strony chciałabym, by trwało. Jak najdłużej.
Chociaż już na starcie walka.
Boję się powiedzieć prawdy, może okazać się zbyt drastyczna.
Odrzucicie mnie.
Kolejny raz.
Zrozumiałam sens słów rzucanych na wiatr.
Ponoć widzieli nas tam gdzieś
Razem
Niech patrzą na moje chwilowe szczęście. Niech nie wierzą i trą oczy. Niech mówią, że zwariowałam. Nie będą kłamać.
A Ty zostań.
I śmiejmy się z nich, bo nie wiedzą...
...NIC.
Powinno minąć tak szybko, jak przyszło. Powinno. Ale przyzwyczaiłam się, że nic nigdy nie idzie tak, jak sobie wymyśliłam. Z drugiej strony chciałabym, by trwało. Jak najdłużej.
Chociaż już na starcie walka.
Boję się powiedzieć prawdy, może okazać się zbyt drastyczna.
Odrzucicie mnie.
Kolejny raz.
Zrozumiałam sens słów rzucanych na wiatr.
Ponoć widzieli nas tam gdzieś
Razem
Niech patrzą na moje chwilowe szczęście. Niech nie wierzą i trą oczy. Niech mówią, że zwariowałam. Nie będą kłamać.
A Ty zostań.
I śmiejmy się z nich, bo nie wiedzą...
...NIC.
wtorek, 1 lipca 2014
piątek, 27 czerwca 2014
Why do I love you?
Niby wolna, a czuję się jakby w klatce więziona, z głową w chmurach. Nie tak miało być. Dziś siedzę i myślę o moim "być", choć nie powinnam, bo niepotrzebnie cierpię i kurczę się w sobie. Płacz na serca zawołanie ciągnie się latami, nie sekundami. Chciałabym być już zdrowa albo chora jak kiedyś. Wtedy było łatwiej, mniej szaro i strasznie, bardziej smutno, ale jasno. Nic nie miało sensu, ale wszystko było oczywiste. Może tak powinno zostać, może tak miało być, może miałam nie sięgać po pomoc i umrzeć w samotności, może nikt nie miał nic wiedzieć o mnie i... Mnie. Chciałabym móc wziąć głęboki oddech i poczuć, że żyję. Chciałabym nie być jak piórko na wietrze, chciałabym mieć swoje miejsce, być twardą, niezastąpioną i silną. A tymczasem ja, nadal krucha, chociaż utrwalona błędami przeszłości, nadal się duszę, nadal nie śpię nocami, płaczę, boję się i błagam.
Błagam, niech ktoś znajdzie lek na mnie.
Niech ktoś spróbuje skutecznie mnie wyleczyć.
Niech sprawi, że poczuję się sobą...
...i będę wiedziała, że "ja" to JA.
Nie chcę się bać.
Błagam, niech ktoś znajdzie lek na mnie.
Niech ktoś spróbuje skutecznie mnie wyleczyć.
Niech sprawi, że poczuję się sobą...
...i będę wiedziała, że "ja" to JA.
Nie chcę się bać.
niedziela, 22 czerwca 2014
poniedziałek, 16 czerwca 2014
...before I get too deep
Tyle stresu i łez, trzęsących się dłoni, przekleństw i bezsenności. Po co?
Już po wszystkim.
Mogę się śmiać i oddychać bez uczucia, że mogę zaraz wszystko stracić.
Moje być albo nie być już się spełniło.
Być.
I walczyć dalej.
Każda walka jest opłacalna, jeśli walczę o siebie.
Chyba nikogo nigdy tak bardzo.
Dziwnie mi z tym.
Już po wszystkim.
Mogę się śmiać i oddychać bez uczucia, że mogę zaraz wszystko stracić.
Moje być albo nie być już się spełniło.
Być.
I walczyć dalej.
Każda walka jest opłacalna, jeśli walczę o siebie.
Chyba nikogo nigdy tak bardzo.
Dziwnie mi z tym.
piątek, 13 czerwca 2014
170514
Pamiętam ten nieśmiały dotyk dłoni wywołujący mdlenie.
I jeszcze długo pamiętać będę.
Tęsknię za nim.
Chcę go więcej.
Nie mogę tak dłużej, a nadal to ciągnę.
Po co....
Wszechobecny, wszechstronny strach.
Pomoc
Twoja
Potrzebna
Mi
I jeszcze długo pamiętać będę.
Tęsknię za nim.
Chcę go więcej.
Nie mogę tak dłużej, a nadal to ciągnę.
Po co....
Wszechobecny, wszechstronny strach.
niedziela, 8 czerwca 2014
Nie wołaj
Staram się nie płakać już nad perfekcją i ideałem.
Staram się nie płakać też nad sobą i własną bezsilnością i frustracją.
Staram się po prostu nie płakać.
Ale.... Starania jak zwykle kiepsko opłacalne.
Nie mam życia bez seriali.
Sorry not sorry.
wtorek, 3 czerwca 2014
Cut the ties
Nie jestem jeszcze na tyle silna.
Nie wiem nawet czy kiedykolwiek będę.
Piękni
Idealni
Nieosiągalni
Ale wciąż moi.
Nie daje mi to spokoju.
409 dni temu zmienili moje życie.
Pomogli mi wyjść na prostą.
Głosem.
Ciepłem.
Sobą.
Czym jestem?
Nie wiem nawet czy kiedykolwiek będę.
Piękni
Idealni
Nieosiągalni
Ale wciąż moi.
Nie daje mi to spokoju.
409 dni temu zmienili moje życie.
Pomogli mi wyjść na prostą.
Głosem.
Ciepłem.
Sobą.
Czym jestem?
sobota, 24 maja 2014
Love Again
Jeszcze tylko trochę.
Troszeczkę.
Będziemy pić, płakać, śmiać się i niczego nie żałować.
Troszeczkę.
Będziemy pić, płakać, śmiać się i niczego nie żałować.
It's something special.
Something immortal.
Something mine.
środa, 21 maja 2014
She said: "don't let go"
Koniec.
Błagam o koniec.
Chcę tylko chwili błogiego "nic nie muszę".
Spać cały dzień.
Całe życie.
Sięgnąć mojego "ja" i spróbować...
...je naprawić.
Oczy już nie działają tak jak powinny.
Szukają kogoś, kogo nie mają prawa znaleźć.
Błędne dane płyną do mózgu.
Błędne impulsy dalej do serca.
Serce głupie, więc szaleje...
...gorzej ze mną.
Nie wiem nic.
Błagam o koniec.
Chcę tylko chwili błogiego "nic nie muszę".
Spać cały dzień.
Całe życie.
Sięgnąć mojego "ja" i spróbować...
...je naprawić.
Oczy już nie działają tak jak powinny.
Szukają kogoś, kogo nie mają prawa znaleźć.
Błędne dane płyną do mózgu.
Błędne impulsy dalej do serca.
Serce głupie, więc szaleje...
...gorzej ze mną.
Nie wiem nic.
Forever and ever.
piątek, 16 maja 2014
Słodko-kwaśna
Punkt wyjścia. Wszystko zaczęte, nic nie skończone. Wypalam się, z roku na rok mniej cieszę się z czegoś, co niegdyś trzymało mnie przy życiu. Nie trzyma już.
I całą noc do rana i w dzień opowiadałbyś mi co u ciebie, a u mnie nie
Teraz trzyma coś innego, lepszego, żywszego. Cokolwiek to jest - nie puszcza. Pozwoli mi potknąć się i upaść, nie pozwoli odejść.
Wydobrzałam.
I trzymaj mnie za rękę gdy śpię
Nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek poczuję się lepiej, inaczej od "kurewsko źle". Mama uratowała mi życie. Podała rękę. Została ze mną. Nie pozwoliła mi zniknąć.
Nie pozwoliła.
Umrzeć.
A gdy będzie źle nie puść mnie
Dziękuję mamo za mnie. Gdyby nie Ty, nie mogłabym przeżywać ani dobrych, ani złych dni.
Nie mogłabym żyć.
Przecież już nie żyłam.
Dobrze, że jesteś kim chciałbym być
I całą noc do rana i w dzień opowiadałbyś mi co u ciebie, a u mnie nie
Teraz trzyma coś innego, lepszego, żywszego. Cokolwiek to jest - nie puszcza. Pozwoli mi potknąć się i upaść, nie pozwoli odejść.
Wydobrzałam.
I trzymaj mnie za rękę gdy śpię
Nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek poczuję się lepiej, inaczej od "kurewsko źle". Mama uratowała mi życie. Podała rękę. Została ze mną. Nie pozwoliła mi zniknąć.
Nie pozwoliła.
Umrzeć.
A gdy będzie źle nie puść mnie
Dziękuję mamo za mnie. Gdyby nie Ty, nie mogłabym przeżywać ani dobrych, ani złych dni.
Nie mogłabym żyć.
Przecież już nie żyłam.
Dobrze, że jesteś kim chciałbym być
środa, 14 maja 2014
Meaning of sense
Strach.
Kiedyś nie martwiłam się tak bardzo o siebie, bardziej obawiałam się mojego wpływu na otoczenie.
Krok po kroku, metr za metrem jetem bliżej piekła, z którego się wyrwałam.
Dlaczego?
Potrzebuję silnej, męskiej ręki, która poprowadzi mnie gdzie tylko zechce.
Delikatnej, kobiecej dłoni.
Zgubo ma.
Obok mnie jest wystarczająco dużo miejsca.
Więc chodź. Usiądź. Porozmawiajmy.
Kiedyś nie martwiłam się tak bardzo o siebie, bardziej obawiałam się mojego wpływu na otoczenie.
Krok po kroku, metr za metrem jetem bliżej piekła, z którego się wyrwałam.
Dlaczego?
Potrzebuję silnej, męskiej ręki, która poprowadzi mnie gdzie tylko zechce.
Delikatnej, kobiecej dłoni.
Zgubo ma.
Obok mnie jest wystarczająco dużo miejsca.
Więc chodź. Usiądź. Porozmawiajmy.
#MyReasonsToLive
poniedziałek, 12 maja 2014
Suffer
Szminka to mit, matuje jedynie to, co chciałabym ukryć. Sączy się zło, ale któż zwróci na nie uwagę mając własne problemy?
We Wrocławiu było pięknie, chwila zapomnienia i zatracenia w tym cudownym mieście, chciałabym móc tam wrócić.
(Wrócę jakoś/kiedyś?)
Nie wiem po co i jakim cudem znów znalazłam się w punkcie wyjścia, w momencie kulminacji i apogeum jednocześnie, nikt mi tego nie wytłumaczy, nikt nie pomoże zrozumieć, dopóki sama do tego nie dojdę. A nie dotrę tam zbyt szybko, zbyt długa przede mną droga w potępieniu za błędy przeszłości.
Głupieje. Ideały nie powinny istnieć.
(Mówiliście, że ideałów nie ma. A znalazłam.)
Kłamcy.
We Wrocławiu było pięknie, chwila zapomnienia i zatracenia w tym cudownym mieście, chciałabym móc tam wrócić.
(Wrócę jakoś/kiedyś?)
Nie wiem po co i jakim cudem znów znalazłam się w punkcie wyjścia, w momencie kulminacji i apogeum jednocześnie, nikt mi tego nie wytłumaczy, nikt nie pomoże zrozumieć, dopóki sama do tego nie dojdę. A nie dotrę tam zbyt szybko, zbyt długa przede mną droga w potępieniu za błędy przeszłości.
Głupieje. Ideały nie powinny istnieć.
(Mówiliście, że ideałów nie ma. A znalazłam.)
Kłamcy.
czwartek, 8 maja 2014
Impatient
Życzyłeś kiedyś komuś najgorszego? Mordowałeś pod zamkniętymi powiekami? Wiesz jakie to uczucie?
Ja wiem.
Spokojnie, wdech, potem wydech, kolejny wdech. Otwórz oczy. Spójrz na to wszystko pozytywnie. Miałaś żyć chwilą, więc znajdź w tym momencie coś dobrego. Plus w minusie. Potrafisz to zrobić.
Plus.... Udowodnię, że jestem suką. Pokonam ten strach i wyjdę na prostą. Tak. To pozytyw.
Czekam na lipiec, długie noce i rozmowy przy procentach i dwutlenku węgla.
ASkars aka my perfection.
Jag älskar dig
niedziela, 4 maja 2014
After all
Nie ma we mnie krzty żalu, wyskakałam wszystko i zaczęłam od nowa. Koncerty wysysają ze mnie złe wspomnienia, to najpiękniejsze uczucie ever! Zobaczyłam moje małe Słoneczko, śpiewałam w rytm jego słów. Serce rwie się do teraz.
Mimo całego szczęścia jest mi smutno z myślą, że to wszystko jest ode mnie zbyt bardzo odległe. Cała perfekcja pojawia się i znika, pomaga mi się uspokoić i rozbija mnie na kawałeczki, koi zbolałą duszę i wbija nóż w samo serce.
Mimo całego szczęścia jest mi smutno z myślą, że to wszystko jest ode mnie zbyt bardzo odległe. Cała perfekcja pojawia się i znika, pomaga mi się uspokoić i rozbija mnie na kawałeczki, koi zbolałą duszę i wbija nóż w samo serce.
Tęsknię za uśmiechem.
Swoim własnym.
Czekam na następny, jakikolwiek.
piątek, 2 maja 2014
środa, 30 kwietnia 2014
2
Wypełniasz przestrzeń, dziękuję Ci
Dobrze, że jesteś
Wystarczy być
Dajcie piątek, dajcie łzy i chwilę szczęścia, błagam, teraz.
Gdyby nie moje słoneczka u boku - nie byłoby tak pięknie.
Jestem szczęśliwa.
Najszczęśliwsza.
Dobrze, że jesteś
Wystarczy być
Dajcie piątek, dajcie łzy i chwilę szczęścia, błagam, teraz.
Gdyby nie moje słoneczka u boku - nie byłoby tak pięknie.
Jestem szczęśliwa.
Najszczęśliwsza.
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
~
Jeszcze trochę i zapomnę. Nie będzie trzeba łez, alkoholu i Ciebie. Nigdy więcej, wieczna obietnica, obeszłam się smakiem. Przykro mi trochę bardziej niż "bardzo", złamane serce nie zalało się krwią (czyli jest ostatecznie martwe...?), więc mogę żyć dalej.
Do trzech razy sztuka, jak widać można słowa brać do siebie, zbyt poważnie.
Jeszcze wrócisz; skończyłam z "bez Ciebie nie dam sobie rady".
Dam radę. Z Tobą, czy bez Ciebie - nie robi mi to różnicy.
Do trzech razy sztuka, jak widać można słowa brać do siebie, zbyt poważnie.
Jeszcze wrócisz; skończyłam z "bez Ciebie nie dam sobie rady".
Dam radę. Z Tobą, czy bez Ciebie - nie robi mi to różnicy.
piątek, 25 kwietnia 2014
czwartek, 24 kwietnia 2014
New now
Zmęczona, obolała & half proud of self. Jeszcze nie do końca, mimo wszystko.
Boję się obsesji. Obawiam się, że pewnego dnia zwariuję, oszaleję, wybuchnę i nie będzie już czego ratować.
Najbardziej tęsknię przed snem, ale nie płaczę.
Płakałabym, gdyby było nad czym.
Just love yourself and you're set
Kolejny piękny list, niektórzy ludzie są naprawdę ludźmi.
Boję się obsesji. Obawiam się, że pewnego dnia zwariuję, oszaleję, wybuchnę i nie będzie już czego ratować.
Najbardziej tęsknię przed snem, ale nie płaczę.
Płakałabym, gdyby było nad czym.
Just love yourself and you're set
Kolejny piękny list, niektórzy ludzie są naprawdę ludźmi.
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
I'll be
"Pomyślałem, że długo się nie odzywałem, więc napiszę."
Błąd.
Błąd.
BŁĄD.
Za dużo tego we mnie.
Za mało mnie.
Ostatni raz zaczynam pierwsza.
Pierwszy raz zakończę ostatnia.
I nie złamię się nigdy więcej.
Don't hide yourself in regret
Błąd.
Błąd.
BŁĄD.
Za dużo tego we mnie.
Za mało mnie.
Ostatni raz zaczynam pierwsza.
Pierwszy raz zakończę ostatnia.
I nie złamię się nigdy więcej.
Don't hide yourself in regret
Love u so much, Mr. Grassi
niedziela, 20 kwietnia 2014
Jesteś Moim Będziesz
Trudno było znaleźć klucz otwierający serce, lecz nierozdzierający go na krwawe kawałki.
I nadal tak jest.
Nie potrafię widzieć w nim dobra.
Nie widzę tego.
Niczego.
Nie chcę.
Dziękuję za świąteczną atmosferę.
Pomogła mi we wszystkim....
....w czym pomóc mi nie miała.
sobota, 19 kwietnia 2014
Tak mam
Dość wspomnień
Ciebie i mnie
Połamanych paznokci
Bólu
Wyrywanych włosów
I krwawiących moich
Małych
Głupotek
Tylko troszeczkę szczęścia
Chcę
Chcieć
Zachowaj resztę, wynoś się ze mnie
Lights
Miałam odespać, a męczę się dalej. Ani to zdrowe ani mądre, inaczej nie umiem. Może nawet bezpośrednio nie chcę, a jedynie ukrywam się pod pozorem braku czasu.
And I'm not keeping now, the strength I need to push me
Czas do końca maja. Nieco ponad miesiąc. Jaką drogę wybierzesz? Jak sobie poradzisz? Nie obchodzi mnie to. Zwyczajnie gdzieś, na pewnym etapie swojego życia przestałam o ciebie dbać. Tak jak ty o nas. Nie powinnam z tego powodu cierpieć, więc.... Nie cierpię.
Do you understand that we will never be the same again?
Nie mogę i nie znajdę tu miejsca dla siebie.
Dzwoni do mnie, dzwoni, po co?
To nie ma sensu.
Nic nie ma sensu.
(Otwórz oczy)
The future's in our hands and we will never be the same again
And I'm not keeping now, the strength I need to push me
Czas do końca maja. Nieco ponad miesiąc. Jaką drogę wybierzesz? Jak sobie poradzisz? Nie obchodzi mnie to. Zwyczajnie gdzieś, na pewnym etapie swojego życia przestałam o ciebie dbać. Tak jak ty o nas. Nie powinnam z tego powodu cierpieć, więc.... Nie cierpię.
Do you understand that we will never be the same again?
Nie mogę i nie znajdę tu miejsca dla siebie.
Dzwoni do mnie, dzwoni, po co?
To nie ma sensu.
Nic nie ma sensu.
(Otwórz oczy)
The future's in our hands and we will never be the same again
piątek, 18 kwietnia 2014
G.U.Y.
To koniec bez początku. Przykro w głowie, słodko w ustach, serca nie ma.
Zła na siebie, Ciebie, na nią i na wszystkich dookoła.
Każda kolejna przeciwność losu wpędza mnie w następne w kolejce gówno.
Potrzebuję piękna. Odrobiny zniewalającego ideału.
Nie powinnam się obwiniać. To nie moja wina. Nienienie, nie moja.
Powinien być mi bliski jak mama. Nie jest i nigdy nie będzie. W moich oczach jest nikim.
Potrzebuję Cię teraz, tutaj, bądź chociaż przez chwilę, zostaw mnie z niedosytem.
Zła na siebie, Ciebie, na nią i na wszystkich dookoła.
Każda kolejna przeciwność losu wpędza mnie w następne w kolejce gówno.
Potrzebuję piękna. Odrobiny zniewalającego ideału.
Nie powinnam się obwiniać. To nie moja wina. Nienienie, nie moja.
Powinien być mi bliski jak mama. Nie jest i nigdy nie będzie. W moich oczach jest nikim.
Potrzebuję Cię teraz, tutaj, bądź chociaż przez chwilę, zostaw mnie z niedosytem.
Bawler
Miałam poczuć się dobrze, lepiej. Nic z tego. Nawet pogoda nie ma zamiaru mi pomóc. Nie wyobrażam sobie maja, ciepła, czerwca, radości, wakacji, chwili wolności, ale też samotności. Ta ostatnia niby nie obca, ale nigdy zbyt bliska. To jak przyjaźń na krawędzi klifu.
Podobno gdy umierasz lecisz sobie, lecisz
Są dwie opcje: albo on nie ma uczuć albo ja mam ich na wyrost.
Wolałabym mieć świadomość, że to moja wina, że to tylko ja i moje głupkowate feelsy.
Nie wytrzymuję tempa, wszystko kurwa skręca
Rojek wydał "Beksę" w dzień 47 urodzin Kurciątka.
Kocham go mówiącego "kurwa".
Płaczącego.
Nadwrażliwego.
Mnie.
Czego chciałaś mamo, tego już nie zmienisz,
wszystko się już stało
Nie myślałam o tym od 4 miesięcy i nie chcę, zapieram się rękami i nogami, zapieram się najmocniej jak tylko potrafię. To przeminęło, nie ma już tego we mnie. Zostałam ja, sama, prawdziwa, jedyna. Zła odeszła, zginęła, podtopiła się i potknęła na niepewnym gruncie, upadła na twarz, poddała się. I dobrze. Niech już nie wraca, nie potrzebuję suki.
***
Śniła mi się, on też tam był.
Może spałam, nienawiść czuwała dzielnie przy moim boku.
Podobno gdy umierasz lecisz sobie, lecisz
Są dwie opcje: albo on nie ma uczuć albo ja mam ich na wyrost.
Wolałabym mieć świadomość, że to moja wina, że to tylko ja i moje głupkowate feelsy.
Nie wytrzymuję tempa, wszystko kurwa skręca
Rojek wydał "Beksę" w dzień 47 urodzin Kurciątka.
Kocham go mówiącego "kurwa".
Płaczącego.
Nadwrażliwego.
Mnie.
Czego chciałaś mamo, tego już nie zmienisz,
wszystko się już stało
Nie myślałam o tym od 4 miesięcy i nie chcę, zapieram się rękami i nogami, zapieram się najmocniej jak tylko potrafię. To przeminęło, nie ma już tego we mnie. Zostałam ja, sama, prawdziwa, jedyna. Zła odeszła, zginęła, podtopiła się i potknęła na niepewnym gruncie, upadła na twarz, poddała się. I dobrze. Niech już nie wraca, nie potrzebuję suki.
***
Śniła mi się, on też tam był.
Może spałam, nienawiść czuwała dzielnie przy moim boku.
czwartek, 17 kwietnia 2014
Resolution
Wahania nastrojów rodzicielki budują jeszcze gorsze spojrzenie na ten dom i rodzinę. Za chwilę przyjeżdża babcia, a ja wychodzę. A właściwie wyjeżdżam. Ta praca ratuje mnie nie tylko finansowo, zaczęłam to zauważać.
Moje serduszko bije dziś wolniej niż zwykle. Zastanawiam się, czy powinnam się martwić. Powiedzielibyście, że nie, bo to moje urojenia.
Urojenie to ja.
I know I can't keep callin' cause everytime I run I keep on falling
Ubiorę się i wyjdę, za 10 minut muszę być u Zet.
Zobaczę dziś P.
Pobędę trochę z Majką.
Grow old with me
Z dymem wypuszczę wszelkie niedogodności.
Jestem głodna (Ciebie).
Moje serduszko bije dziś wolniej niż zwykle. Zastanawiam się, czy powinnam się martwić. Powiedzielibyście, że nie, bo to moje urojenia.
Urojenie to ja.
I know I can't keep callin' cause everytime I run I keep on falling
Ubiorę się i wyjdę, za 10 minut muszę być u Zet.
Zobaczę dziś P.
Pobędę trochę z Majką.
Grow old with me
Z dymem wypuszczę wszelkie niedogodności.
Jestem głodna (Ciebie).
środa, 16 kwietnia 2014
Happy BDay, Avissimo
#HappyBirthdayFromPolandAvi
#PolandLovesYou
#ITakTegoNiePrzeczytaszAleCoMiTam
#ZaspamujęCiTwittera
#25thBirthday
#Let'sCelebrate
#KochamCięAvi
Subskrybuj:
Posty (Atom)























.jpg)
























