piątek, 27 czerwca 2014

Why do I love you?

Niby wolna, a czuję się jakby w klatce więziona, z głową w chmurach. Nie tak miało być. Dziś siedzę i myślę o moim "być", choć nie powinnam, bo niepotrzebnie cierpię i kurczę się w sobie. Płacz na serca zawołanie ciągnie się latami, nie sekundami. Chciałabym być już zdrowa albo chora jak kiedyś. Wtedy było łatwiej, mniej szaro i strasznie, bardziej smutno, ale jasno. Nic nie miało sensu, ale wszystko było oczywiste. Może tak powinno zostać, może tak miało być, może miałam nie sięgać po pomoc i umrzeć w samotności, może nikt nie miał nic wiedzieć o mnie i... Mnie. Chciałabym móc wziąć głęboki oddech i poczuć, że żyję. Chciałabym nie być jak piórko na wietrze, chciałabym mieć swoje miejsce, być twardą, niezastąpioną i silną. A tymczasem ja, nadal krucha, chociaż utrwalona błędami przeszłości, nadal się duszę, nadal nie śpię nocami, płaczę, boję się i błagam.
Błagam, niech ktoś znajdzie lek na mnie.
Niech ktoś spróbuje skutecznie mnie wyleczyć.
Niech sprawi, że poczuję się sobą...
...i będę wiedziała, że "ja" to JA.

Nie chcę się bać.




poniedziałek, 16 czerwca 2014

...before I get too deep

Tyle stresu i łez, trzęsących się dłoni, przekleństw i bezsenności. Po co?
Już po wszystkim.
Mogę się śmiać i oddychać bez uczucia, że mogę zaraz wszystko stracić.

Moje być albo nie być już się spełniło.
Być.
I walczyć dalej.

Każda walka jest opłacalna, jeśli walczę o siebie.

Chyba nikogo nigdy tak bardzo.
Dziwnie mi z tym.




piątek, 13 czerwca 2014

170514

Pamiętam ten nieśmiały dotyk dłoni wywołujący mdlenie.
I jeszcze długo pamiętać będę.
Tęsknię za nim.
Chcę go więcej.

Nie mogę tak dłużej, a nadal to ciągnę.
Po co....

Wszechobecny, wszechstronny strach.

Pomoc
Twoja
Potrzebna
Mi






niedziela, 8 czerwca 2014

Nie wołaj


Zmęczona, wyprana z emocji, znudzona - taka ostatnio jestem i tak właśnie się czuję. Kiepsko jednym słowem.
Staram się nie płakać już nad perfekcją i ideałem.
Staram się nie płakać też nad sobą i własną bezsilnością i frustracją.
Staram się po prostu nie płakać.
Ale.... Starania jak zwykle kiepsko opłacalne.

Nie mam życia bez seriali.
Sorry not sorry.


  


wtorek, 3 czerwca 2014

Cut the ties

Nie jestem jeszcze na tyle silna.
Nie wiem nawet czy kiedykolwiek będę.

Piękni
Idealni
Nieosiągalni

Ale wciąż moi.

Nie daje mi to spokoju.
409 dni temu zmienili moje życie.
Pomogli mi wyjść na prostą.
Głosem.
Ciepłem.
Sobą.

Czym jestem?