niedziela, 4 maja 2014

After all

Nie ma we mnie krzty żalu, wyskakałam wszystko i zaczęłam od nowa. Koncerty wysysają ze mnie złe wspomnienia, to najpiękniejsze uczucie ever! Zobaczyłam moje małe Słoneczko, śpiewałam w rytm jego słów. Serce rwie się do teraz.
Mimo całego szczęścia jest mi smutno z myślą, że to wszystko jest ode mnie zbyt bardzo odległe. Cała perfekcja pojawia się i znika, pomaga mi się uspokoić i rozbija mnie na kawałeczki, koi zbolałą duszę i wbija nóż w samo serce.



Tęsknię za uśmiechem.
Swoim własnym.


Czekam na następny, jakikolwiek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz