Kolejny piękny, najpiękniejszy. Dotyk wrócił. Nie był już nieśmiały. Na samą myśl łzy cisną się do oczu, dlaczego złe chwile ciągną się w nieskończoność, a dobre mijają jakby nigdy ich nie było?
Powinno minąć tak szybko, jak przyszło. Powinno. Ale przyzwyczaiłam się, że nic nigdy nie idzie tak, jak sobie wymyśliłam. Z drugiej strony chciałabym, by trwało. Jak najdłużej.
Chociaż już na starcie walka.
Boję się powiedzieć prawdy, może okazać się zbyt drastyczna.
Odrzucicie mnie.
Kolejny raz.
Zrozumiałam sens słów rzucanych na wiatr.
Ponoć widzieli nas tam gdzieś
Razem
Niech patrzą na moje chwilowe szczęście. Niech nie wierzą i trą oczy. Niech mówią, że zwariowałam. Nie będą kłamać.
A Ty zostań.
I śmiejmy się z nich, bo nie wiedzą...
...NIC.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz