Krok w dorosłość. Pozorny. Wciąż tkwię w martwym punkcie, chociaż wiele zrozumiałam. Szkoda, że tak późno, ale chwała, że w ogóle. Uroczo, słodko-kwaśno, nijak. Szczerze mówiąc nie takiego startu w dorosłość się spodziewałam. Właściwie... Żadnego się nie spodziewałam. Nie ma nad czym ubolewać.
Werter we mnie znów zasnął, chociaż wiem, że nie na długo.
Trochę zmian i normalności.
Spokoju.
Dobrej muzyki.
Tyle potrzebuję.