Zazdrość leczy mnie z największych niepowodzeń, odciąga od ofiary, pozwala jej odetchnąć, daje oddech i mnie, choć na chwilę. I wiem, że to wróci, jak wszystko, co już było. Wiem i chcę się przygotować. Będę zabezpieczona przed każdym "ale". Nadal piękna, urocza, delikatna i moja. Wdarła się w moją duszę i zapuściła w niej korzenie bez mojej zgody. Po prostu wtargnęła w moje bezwiedne życie w najmniej oczekiwanym momencie. Nikt nie odbiera mi tchu w taki sposób. Nikt nigdy tego nie robił w tak szybkim tempie. Potrafię o tym nie myśleć cały dzień, ale jest przecież jeszcze noc.... O tej porze w głowie mam nie tylko dylematy związane z tym, czy pojadę do Poznania na spotkanie z Vuijcic'em w 2015, czy zobaczę PTX i kto zginie w kolejnym odcinku TB. Przewijają się przez nią największe i najmniejsze głupoty. Czy przetrwam, dożyję kolejnych urodzin, będę szczęśliwa, kogo stracę, co zyskam, czy sobie poradzę, ile razy jeszcze się potknę, ile razy będę dławić się płaczem....
Ciągle tylko się wkurwiam. Perfidnie irytuję.
Wszystko doprowadza mnie do złości.
Potrzebuję snu 25/24h.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz