Tyle stresu i łez, trzęsących się dłoni, przekleństw i bezsenności. Po co?
Już po wszystkim.
Mogę się śmiać i oddychać bez uczucia, że mogę zaraz wszystko stracić.
Moje być albo nie być już się spełniło.
Być.
I walczyć dalej.
Każda walka jest opłacalna, jeśli walczę o siebie.
Chyba nikogo nigdy tak bardzo.
Dziwnie mi z tym.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz