Krok w dorosłość. Pozorny. Wciąż tkwię w martwym punkcie, chociaż wiele zrozumiałam. Szkoda, że tak późno, ale chwała, że w ogóle. Uroczo, słodko-kwaśno, nijak. Szczerze mówiąc nie takiego startu w dorosłość się spodziewałam. Właściwie... Żadnego się nie spodziewałam. Nie ma nad czym ubolewać.
Werter we mnie znów zasnął, chociaż wiem, że nie na długo.
Trochę zmian i normalności.
Spokoju.
Dobrej muzyki.
Tyle potrzebuję.
What I am?
...what you are or what?
środa, 19 sierpnia 2015
środa, 1 lipca 2015
When your mind is made up
Przestałam rozumieć fenomen wakacji. Leżę godzinami i patrzę w sufit, nie robię nic produktywnego, piję litry kawy, walczę ze sobą i pomimo siebie. Zastanawiam się po co. Czuję się jak piąte koło u wozu. Kolejny raz. Nie jest to zdrowe, wiem. Być może wyolbrzymiam, ale to niestety też wiem. Czyżbym znów stawała się swoim własnym zaprzeczeniem?
Możliwe.
Ulecę niedługo ze swoich własnych niedogodności.
Uwolnię się od Ciebie we mnie.
Będę wolna.
Będę...
....prawda?
Możliwe.
Ulecę niedługo ze swoich własnych niedogodności.
Uwolnię się od Ciebie we mnie.
Będę wolna.
Będę...
....prawda?
czwartek, 25 czerwca 2015
Come and get it
Obiecałam sobie, że chociażby miało mnie to zabić oszczędzę innym poczucia litości z myślą o mnie. Nie chcę czuć się potrzebna bardziej tylko dlatego, że się zagubiłam. Chociaż bez mapy i drogowskazu idzie mi i tak lepiej, niż ostatnio. Może nie silniejsza. Bardziej doświadczona w gubieniu się w sobie. Taka jestem.
Zatęskniłam za Tobą. Nie fizycznie. Nie psychicznie. Nie całą sobą. Nie wiem nawet jak, ale zatęskniłam. Ale przepadło, nie ma mnie.
Bardziej boli mnie nie być niż być i cierpieć. Chciałabym poczuć.
Zatęskniłam za Tobą. Nie fizycznie. Nie psychicznie. Nie całą sobą. Nie wiem nawet jak, ale zatęskniłam. Ale przepadło, nie ma mnie.
Bardziej boli mnie nie być niż być i cierpieć. Chciałabym poczuć.
sobota, 23 maja 2015
Unstable
Miałam nie wywieszać białej flagi. Walczyłam zbyt długo, zbyt wiele nocy nieprzespałam i koniec. Nie chciałam. Zapierałam się przed tym rękami i nogami, ale to na nic. Wygrała chęć posiadania czystej karty, czystej głowy, lżejszego serduszka. I udało się. A Ty z braku mnie i mojego dotyku spadasz na dno. Chciałabym pomóc Ci wstać, ale... Jak?
niedziela, 22 marca 2015
Za bardzo
I teraz już wiem - do szczęścia nie potrzebuję nikogo innego. Jesteś i naprawiasz mi życie obecnością. Wszystko jest jaśniejsze, bardziej zrozumiałe, łatwiejsze. I nie boję się już; nie boję się, bo wiem, że jestem bezpieczna. Moje błędne koło toczy się znów w złym kierunku... Bezwiednie upadam.
(Nie jestem przypadkiem w Twoim życiu - jest powód
i znasz go, i to lepiej niż ja o wiele)
Chciałabym móc mieć Cię przy sobie na dłużej. Egoistka. Powinnam się tak czuć. Usprawiedliwiam się jednak tym, że i Ty tego chcesz.
(Nie trać mnie, idziemy przez polarną noc
Choć słońce nie wschodzi, ja mam jasność,
bo mam w dłoni Twoją dłoń, przy skroni Twoją skroń
Słońce nie wschodzi, jesteś moją gwiazdą - płoń!)
Moje skrajności przybierają znów tę groźną postać, która niszczyła mi życie odkąd pamiętam. Mówię jej nie, nie złamiesz mnie kolejny raz, nie teraz, kiedy się uśmiecham i mam po co żyć, wtedy ona z szyderczym uśmiechem, ostentacyjnie podkłada mi nogę, a ja lecę, nie zdzieram już kolan, nie do krwi i nie płaczę, zwyczajnie gnije mi wszystko, serce kostnieje i nie ma mnie więcej. A chcę być, o niczym bardziej nie marzę i nie myślę przed snem jak o tym, jak fajnie byłoby istnieć choć przez sekundę i nie czuć żalu za grzechy, których się nigdy nie popełniło.
(Kocham za bardzo, chcę za bardzo
I teraz miałbym się poddać?
Nie)
(Nie jestem przypadkiem w Twoim życiu - jest powód
i znasz go, i to lepiej niż ja o wiele)
Chciałabym móc mieć Cię przy sobie na dłużej. Egoistka. Powinnam się tak czuć. Usprawiedliwiam się jednak tym, że i Ty tego chcesz.
(Nie trać mnie, idziemy przez polarną noc
Choć słońce nie wschodzi, ja mam jasność,
bo mam w dłoni Twoją dłoń, przy skroni Twoją skroń
Słońce nie wschodzi, jesteś moją gwiazdą - płoń!)
Moje skrajności przybierają znów tę groźną postać, która niszczyła mi życie odkąd pamiętam. Mówię jej nie, nie złamiesz mnie kolejny raz, nie teraz, kiedy się uśmiecham i mam po co żyć, wtedy ona z szyderczym uśmiechem, ostentacyjnie podkłada mi nogę, a ja lecę, nie zdzieram już kolan, nie do krwi i nie płaczę, zwyczajnie gnije mi wszystko, serce kostnieje i nie ma mnie więcej. A chcę być, o niczym bardziej nie marzę i nie myślę przed snem jak o tym, jak fajnie byłoby istnieć choć przez sekundę i nie czuć żalu za grzechy, których się nigdy nie popełniło.
(Kocham za bardzo, chcę za bardzo
I teraz miałbym się poddać?
Nie)
niedziela, 15 lutego 2015
Insane
Oszalałam. Chyba tylko tak można określić mój stan. Szczęśliwa jestem tylko przy Tobie, nie jestem pewna czy tak powinno to wyglądać. Mam Cię przy sobie na chwilę wciąż zbyt krótką, umieram więc z każdym dniem bardziej.
Żyję z cholernym przeczuciem, że zaraz znikniesz. I zniknę ja.
Żyję z cholernym przeczuciem, że zaraz znikniesz. I zniknę ja.
piątek, 23 stycznia 2015
Drowning
Jak świeżo wypuszczony z więzienia kryminalista ukrywać się muszę. Boli to i ssie, nic nie poradzę. Dla Twojego dobra.
Nie mam nad czym ubolewać. Chyba tylko nad sobą, że chwilami zapominam o tym, co mam, z czego powinnam się cieszyć. A mam wiele. Mam Ciebie, w każdy możliwy sposób.
Mam Cię codziennie na chwilę zbyt krótką, leżę więc nocą i płaczę za Tobą, bo nikt nie zagłuszy tej pustki.
Nie jestem pewna czy kocham, a kocham na pewno.
Pokochałam poezję Podsiadły, piękna w swojej prostocie, trafia bardziej niż przypuszczałam.
Nie mam nad czym ubolewać. Chyba tylko nad sobą, że chwilami zapominam o tym, co mam, z czego powinnam się cieszyć. A mam wiele. Mam Ciebie, w każdy możliwy sposób.
Mam Cię codziennie na chwilę zbyt krótką, leżę więc nocą i płaczę za Tobą, bo nikt nie zagłuszy tej pustki.
Nie jestem pewna czy kocham, a kocham na pewno.
Pokochałam poezję Podsiadły, piękna w swojej prostocie, trafia bardziej niż przypuszczałam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
