Dziękujemy!
poniedziałek, 22 września 2014
Masters!
Najpiękniejszym widokiem na świecie jest wygrana rodu, któremu zaprzedało się serce. Radość tych, którzy trzymali mnie przy życiu i nadziei przez ostatnie kilka miesięcy.
Dziękujemy!
Dziękujemy!
piątek, 5 września 2014
Be together but alone
Może niepotrzebnie się bałam, a może to właśnie strach mnie wzmocnił. Wydaję się być nieco spokojniejsza, chociaż i tak momentami serce się rwie i nie pozwala spać. Obiecałam sobie naprawę siebie - swojej głowy, charakteru i ogółu; postaram się słowa dotrzymać. Nie chcę zawieść się na sobie. Nie kolejny raz.
Znalazłam wczoraj listy sprzed roku od K. Głowa nie chce ich czytać. Jest mądrzejsza od zmęczonego mięśnia, pompującego krew w setki miejsc od kilkunastu lat. Przemęczonego. Dopadły mnie wszystkie smutki, które odkładałam na później. Niepotrzebne zmartwienia, które do najgorszych nie należą, ale siedzą mi w głowie 24/7 i zwracają moją uwagę tylko na siebie.
Jedno z nich - utracony kontakt z K. To przykre jak szybko ludzie się zmieniają. Nigdy nie przestanie zadziwiać mnie natura ludzka, nie interesująca się drugim człowiekiem. Byłam najważniejsza, a szybko stałam się nikim. Skręca jak cholera, ale i tak nic na to nie poradzę, prawda? Nie poradzę. Muszę się pogodzić, że straciłam moje wszystko.
Drugi - JA. Moja słabość do starszych ode mnie facetów. Słabość do X. Nerwica. Nawroty wszystkich gówien, z których się wygrzebałam. Bezsenne noce. Litry hydroxyzyny. Łzy. Umazane od tuszu do rzęs poduszki. Problemy ze skupieniem się na czymkolwiek = na nauce również. Bezsens, a w tym wszystkim prawie dorosła ja, niezdara, chowająca za uśmiechem całą masę kompleksów, jeden wielki, chodzący problem, którego nikt nigdy nie rozwiąże.
Trzeci - ten dom.
Czwarty - samotność w tłumie ludzi.
Piąty - nadal nic o mnie nie wiecie.
Znalazłam wczoraj listy sprzed roku od K. Głowa nie chce ich czytać. Jest mądrzejsza od zmęczonego mięśnia, pompującego krew w setki miejsc od kilkunastu lat. Przemęczonego. Dopadły mnie wszystkie smutki, które odkładałam na później. Niepotrzebne zmartwienia, które do najgorszych nie należą, ale siedzą mi w głowie 24/7 i zwracają moją uwagę tylko na siebie.
Jedno z nich - utracony kontakt z K. To przykre jak szybko ludzie się zmieniają. Nigdy nie przestanie zadziwiać mnie natura ludzka, nie interesująca się drugim człowiekiem. Byłam najważniejsza, a szybko stałam się nikim. Skręca jak cholera, ale i tak nic na to nie poradzę, prawda? Nie poradzę. Muszę się pogodzić, że straciłam moje wszystko.
Drugi - JA. Moja słabość do starszych ode mnie facetów. Słabość do X. Nerwica. Nawroty wszystkich gówien, z których się wygrzebałam. Bezsenne noce. Litry hydroxyzyny. Łzy. Umazane od tuszu do rzęs poduszki. Problemy ze skupieniem się na czymkolwiek = na nauce również. Bezsens, a w tym wszystkim prawie dorosła ja, niezdara, chowająca za uśmiechem całą masę kompleksów, jeden wielki, chodzący problem, którego nikt nigdy nie rozwiąże.
Trzeci - ten dom.
Czwarty - samotność w tłumie ludzi.
Piąty - nadal nic o mnie nie wiecie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


