Punkt wyjścia. Wszystko zaczęte, nic nie skończone. Wypalam się, z roku na rok mniej cieszę się z czegoś, co niegdyś trzymało mnie przy życiu. Nie trzyma już.
I całą noc do rana i w dzień opowiadałbyś mi co u ciebie, a u mnie nie
Teraz trzyma coś innego, lepszego, żywszego. Cokolwiek to jest - nie puszcza. Pozwoli mi potknąć się i upaść, nie pozwoli odejść.
Wydobrzałam.
I trzymaj mnie za rękę gdy śpię
Nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek poczuję się lepiej, inaczej od "kurewsko źle". Mama uratowała mi życie. Podała rękę. Została ze mną. Nie pozwoliła mi zniknąć.
Nie pozwoliła.
Umrzeć.
A gdy będzie źle nie puść mnie
Dziękuję mamo za mnie. Gdyby nie Ty, nie mogłabym przeżywać ani dobrych, ani złych dni.
Nie mogłabym żyć.
Przecież już nie żyłam.
Dobrze, że jesteś kim chciałbym być
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz