Szminka to mit, matuje jedynie to, co chciałabym ukryć. Sączy się zło, ale któż zwróci na nie uwagę mając własne problemy?
We Wrocławiu było pięknie, chwila zapomnienia i zatracenia w tym cudownym mieście, chciałabym móc tam wrócić.
(Wrócę jakoś/kiedyś?)
Nie wiem po co i jakim cudem znów znalazłam się w punkcie wyjścia, w momencie kulminacji i apogeum jednocześnie, nikt mi tego nie wytłumaczy, nikt nie pomoże zrozumieć, dopóki sama do tego nie dojdę. A nie dotrę tam zbyt szybko, zbyt długa przede mną droga w potępieniu za błędy przeszłości.
Głupieje. Ideały nie powinny istnieć.
(Mówiliście, że ideałów nie ma. A znalazłam.)
Kłamcy.