Nie daje mi spokoju myśl, że M. mogłaby mnie tu zostawić. Po prostu wyjechać. Co z tego, że nie odejdzie bez pożegnania? Nie będzie jej tutaj, nie będę miała jej w zasięgu ręki, nie będę mogła żyć ze świadomością, że w każdej chwili mogę do niej napisać, spotkać się z nią i chwilę... Być. To takie okropne, okropnie dramatyczne, okropnie banalne. Inni ludzie znoszą to lepiej, takie odnoszę wrażenie. Nie potrafię. Zapieram się rękami i nogami, by tylko odwlec ten moment jak najdalej od siebie. Jest dla mnie siostrą, najlepszą przyjaciółką, razem przeżywałyśmy wzloty i upadki, najśmieszniejsze historie mojego dzieciństwa, najdziwniejsze rozmowy i wiele innych rzeczy wiążę właśnie z nią, nie wyobrażam sobie możliwości zamiany jej na lepszy model, bo takiego nie znajdę, chociażbym przewróciła świat do góry nogami. Matura się zbliża, mój koniec również.
Say you'll never leave me 'cause I need you so much
A co do T.... Frunę w wir zawiłości niezmiennie związanych z jego imieniem. Wydaje mi się, że z jego obecnością czuję się gorzej, niż wtedy, gdy go nie było. Wyliczam jego wady. Może się zmienił, ale nadal to robię. Dlaczego? Sama nie jestem idealna i nie lubię wytykania błędów.
Jestem ciekawa, czy przypadkiem nie robię tego znów tylko po to, by się do niego zniechęcić.
So I tell myself that I'll be strong and dreaming when they're gone
Miałam przepisać list na nową kartkę.... Zapomniałam. A teraz nawet mi się nie chce.
Urok zabija.
Nie polecam, całkiem niemiłe uczucie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz