JESTEM
I chwilę byłam. Dusza rozpadła się na dwa, serce na tysiące. Zimne dłonie, puste oczy bez wyrazu. Nie ma gdzie ulokować żalu, pali, ssie i gryzie.
WINNA
Mogłam za rękę wziąć i w inną stronę poprowadzić, przyspieszyć kroku, nie pozwolić na to.
A jednak.
Pozwoliłam.
PRZEPRASZAM

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz